Jak mi Krzysiek powiedział, że jest w szkole nauczycielka od niemca, która pije w szkole alko z kubka od herbaty albo kartonu po mleku, nie byłam w stanie w to uwierzyć. Poszłam do szkoły, poszłam na niemiecki, okazało się że to nie była tylko legenda. Bieganie co 10 minut na zaplecze i wychodzenie na każdej lekcji 'coś skserować' - przypadek? nie sądzę. Warto dodać, że pani wychodząc jasno zaznacza, że IDZIE COŚ SKSEROWAĆ i że WRÓCI ZA 5 MINUT, a fakt jest taki, że nie bierze ze sobą niczego co mogłaby skserować i wraca również bez żadnych papierów, które mogłyby tymi kserówkami być. A, no i wraca nie po 5, ale ok 15 minutach. Poza tym często przynosi ze sobą karton z maślanką. Ciekawi mnie skąd go wtedy bierze. No bo co, z punktu ksero? Przypadkiem również nie jest to, że idąc korytarzem patrzy pod nogi i stara się iść zgodnie z równo ułożonymi płytkami i nigdy przy tym nie odpowiada na 'dzień dobry'. Fascynujące są dla mnie jej przeprawy na schodach, kiedy to jeśli nie trzyma się poręczy idzie cała szerokością, bo miota nią jak szatan.
Sprawą w miarę klarowną jest w tej sytuacji to, że nasza nauka niemieckiego nie wygląda tak, jak wszyscy w szkole myślą. Bądźmy szczerzy - jak można zrozumieć coś, czego nikt nie jest w stanie ci wytłumaczyć? Albo inaczej - kiedy ktoś usilnie stara ci się to wytłumaczyć, ale impreza alkoholowa w głowie mu na to nie pozwala?
A to tylko jeden czynnik przekładający się na te nasze pro oceny. Książki, jakie zaklepała nam pani (chyba też po niezłej bibie) są cu dow ne. Przykład? W zeszłym roku naszą pracą domową było opisanie jakiegoś tam pokoju. Przykładem było 'NA ścianie wisi plakat, OBOK łóżka stoi szafa, NAD biurkiem jest tablica'. Moje odrabianie lekcji wygląda mniej więcej tak, no ale google tłumacz i jakoś poszło. No dobra, ale co w tym dziwnego, nie? Otóż to, że idąc na następną lekcję (z odrobioną pracą domową) pani kazała nam otworzyć książki na x stronie i co widzę? NAUKA PRZYIMKÓW. Świetnie, pięknie, jestem pod wrażeniem. Masz rację, najpierw zadaj nam prace domową, w której chodzi głównie o przyimki a potem nas ich ucz - fuckin logic.
Ogólnie na niemieckim zawsze strasznie mi się nudzi. Dziennik muszę nosić, bo mam taki obowiązek, więc na każdej lekcji mam jakieś 5 minut z głowy, bo zawsze jak idę go zanieść to idę na zdjęcia. Swoją drogą jest ich już sporo. Tylko tych zdjęć mi przez niemiecki przybywa, bo raczej nie wiedzy.
![]() |
| taka jestem kreatywna |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz