Właśnie skończyłam oglądać go drugi raz i po raz kolejny miałam ciarki, kiedy się kończył. Mój apel do was wszystkich - O B E J R Z Y J C I E
I jak chcecie sobie go obejrzeć bez relacji o czym jest i jak się kończy to odpuśćcie sobie czytanie reszty. Moja siostra ma manie na temat tolerancji do tego stopnia, że kiedyś pokłóciła się o to ze znajomymi moich rodziców do tego stopnia, że nieźle wkurzeni pojechali do domu. Nie żebym nie podzielała jej zdania, ale równie wielką manie, co ona do tolerancji, mam na inny temat.
Wyobraź sobie, że masz moc decydowania o ludzkim życiu. - 'sęp'
Porywają seryjnych morderców. Nie wiadomo kto i nie wiadomo po co. Po prostu w pewnym momencie dzieje się coś, jakaś zawiła akcja i kolejny kryminalista znika bez śladu. Policja znajduje ich w różnych sytuacjach, a wszystkie zguby łączy jedno - są martwe. Szczególnie świetną akcją było znalezienie spalonego faceta z kartką z napisem 'spaliłem się ze wstydu'. Ale do rzeczy. Tytułowy sęp (Olek) rozwiązuje zagadkę, której nie mógł rozwiązać nikt inny przez ostatnich 6 lat. Kilka osób, bardzo wysoko postawionych (lekarz, jakaś szycha z policji, byli wojskowi) na własną rękę wymierzają sprawiedliwość. Życie za życie, bo życie równa się życie. Współpracując z agencją zajmującą się przeszczepami, porywają morderców, wycinają im organy i - kolejno - morderców zabijają, a ich organy trafiają do chorych, którym ratują życie. Ok, to już wiecie co jest moją manią. Było dla mnie czymś niesamowitym, że ktoś to w ogóle wymyślił. I to bez różnicy, że to tylko film, ale zdałam sobie sprawę jak logicznym i naprawdę sprawiedliwym rozwiązaniem jest to, co ci ludzie mi pokazali w dwugodzinnym filmie, który z miejsca stał się moim ulubionym. Ogólnie jestem sto razy na TAK, jeśli chodzi o przeszczepianie organów. A propos, zamierzam sobie wyrobić tą kartę, która pozwala na przeszczep po śmierci. To dla mnie najlepsze, co człowiek może zrobić. Ratować życie innych nawet po własnej śmierci. Jestem strasznie wyczulona na krzywdę innych, szczególnie dzieci. Najchętniej wysłałabym wszystkie moje ciuchy do afryki, żeby ubrać te biedne dzieci i zadbała o chociaż jeden porządny posiłek dla nich w ciągu dnia. Tracę hajs z konta na wysyłanie sms na te maluszki z tvn za każdym razem kiedy widzę reklamę, w której jakieś dziecko mówi do mnie 'warto pomagać' i uśmiecha się, chociaż świat nie daje mu powodów do tego uśmiechu już od początku życia. Może to nie na temat jeśli chodzi o przeszczepy, ale w tym filmie jest też wątek takiego słodziaka Miłosza. Chłopiec ma jakieś 12 lat i z cudem przeżył katastrofę jaka spotkała jego rodzinę, ale za to też zapłacił. Jego serce jest tak zniszczone, że może umrzeć w zasadzie w każdej chwili, a na domiar złego jego grupa krwi jest tą najrzadziej spotykaną. Okazuje się, że Olek jest jego bliźniakiem genetycznym. Oddaje krew na przeszczep małego i razem cieszą się jego urodzinami. Miałam łzy w oczach, kiedy on i Natasza (która również miała przeszczep serca) śpiewali Miłoszowi w jego urodziny 'sto lat', a on powiedział z uśmiechem 'zgodziłbym się nawet na rok'. Jak już poruszyłam kwestię Nataszy to warto dodać, że jej przeszczepione serce należało kiedyś do jednego z tych porwanych morderców. Oczywiście całe to 'porywanie i wymierzanie sprawiedliwości' jest ściśle tajne, więc dziewczyna jest święcie przekonana, że dawcą była studentka, która zginęła w wypadku. Najbardziej poruszający jest jednak koniec. Nie mogłam pojąć jakiegoś rodzaju odwagi, którym kierował się Olek, kiedy zabił się tylko po to, żeby mały Miłosz mógł przeżyć. Zróbcie coś dla mnie i jeśli tego nie rozumiecie postawcie się na miejscu tych chorych osób, które może uratować przeszczep. Dla mnie, nie wiem nawet dlaczego, jest czymś normalnym odruch ratowania ludzkiego życia jeśli tylko jest to możliwe. Ludzie żyją tylko z jedną nerką, bo chcą ratować syna, córkę, żonę czy kogokolwiek innego. Godzą się na wycięcie kawałka siebie, żeby inna osoba mogła żyć. A co, jeśli jakiejś ofiary wypadku nie da się już uratować? Kiedy umiera na stole operacyjnym i tylko poprzez zgodę na pobranie organów może uratować życie innego człowieka? To niesamowicie budujące, nie dla samej uratowanej osoby, ale też dla jego rodziny. A przykład z tego filmu? Możecie się ze mną nie zgadzać, być temu przeciwni, ale nawet ja, mając (może t y l k o) 18 lat wiem, że ktoś, kogo nawet nie potrafię nazwać człowiekiem zabija kogoś bez względu na okoliczności i powód, a potem dostaję karę 'dożywocia' to nie jest to w żadnym przypadku dobre rozwiązanie. Bo czy to jest ok, że dopuścił się czegoś, do czego nikt nie ma najmniejszego prawa i resztę życia ma spędzić w celi, z innymi ludźmi, jedząc czasem lepsze posiłki niż dzieci w szkole, oglądając telewizję, chodzić na spacery i żyć w warunkach lepszych niż ludzie bez domu, pracy? Tak, zimna suka ze mnie, jestem za karą śmierci. I, nie odbiegając od tematu, za pobieraniem od tych szmaciarzy organów, żeby normalni ludzie mogli żyć.
Nie wiem skąd się to u mnie wzięło, ale to nie obejrzenie tego filmu zapoczątkowało mój światopogląd na ten konkretny temat. Film tylko poszerzył spojrzenie na rozwiązanie tego problemu, który może w przyszłości dotyczyć też mnie.
ż y c i e = ż y c i e
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz